554A2394 — kopia (Copy)

Jordania – bezpieczeństwo. Czy kobiety mogą podróżować same?

O samym bezpieczeństwie w Jordanii pisałam tutaj. W tym wpisie chciałabym się skupić tylko na bezpieczeństwie kobiet. Dlaczego? Bo stosunek Jordańczyków do mężczyzn, czy par wygląda inaczej, niż ich stosunek do płci pięknej. I chociaż byłam już np. w Maroko, czy Izraelu, to tam podróżowałam z Markiem, a do Jordanii pojechałam z koleżanką.

554A2974 (Copy)Co prawda w połowie pobytu dołączył do nas mój kuzyn z dziewczyną, jednak opowiem o tej pierwszej części. I nie bójcie się, nie napiszę tutaj „Kobieto, nie jedź, bo jest niebezpiecznie!”, bardziej chciałam zwrócić uwagę na to, czego się spodziewać i jak ewentualnie zminimalizować ryzyko zaczepek. Wszystkie spostrzeżenia opisuję na podstawie mojego tygodniowego pobytu w Jordanii. Być może część z Was ma zupełnie inne doświadczenia? Bardzo chętnie je poznam, także piszcie w komentarzach! :)

Już po pierwszym dniu przekonałyśmy się z Kasią, że jesteśmy dla lokalsów znacznie większą atrakcją, niż oni dla nas. I chociaż zaczepki nie były agresywne, to chwilami bardzo nachalne i z czasem stały się naprawdę męczące… Niemal każdy mężczyzna mijany na ulicy obrzucał nas spojrzeniem. Zazwyczaj nie były to nieśmiałe, czy ukradkowe zerknięcia, tylko ostentacyjne obracanie głowy za nami, czy nawet zatrzymywanie się na chodniku lub wyjście ze swojego sklepu, żeby nam się lepiej przyjrzeć. Wielu chłopców i mężczyzn pytało skąd jesteśmy, witało się, czy zapraszało do swoich sklepików (i to jeszcze ok), ale były także (co już mniej fajne) chrząkania, nawoływania, czy dziwne westchnienia, które po prostu ignorowałyśmy. Nawet zakapturzone po sam nos, bez makijażu, czy odkrytych włosów i z okularami przeciwsłonecznymi byłyśmy narażone na zaczepki. Wydaje mi się więc, że to bardziej kwestia „obcości”, a nie stroju.

554A3033 (Copy)Niemniej ubiór nie jest tutaj bez znaczenia. Już po pierwszej nocy w Ammanie czułyśmy, że krótkie spodenki i sukienki zostaną w plecaku, a to przecież stolica – wydawać by się mogło, że turystki, to raczej popularny widok. Gdy przyjechałyśmy do Aqaby na południe Jordanii i przywitało nas słońce i 24 stopnie ciepła, miałam nadzieję, że sytuacja nieco się zmieni. Jakby nie było to popularny kurort nad Morzem Czerwonym, gdzie przyjeżdżają turyści z całego świata. Pomyślałam więc, że skoro plażuje się tutaj w bikini (widziałam to wcześniej na zdjęciach z Instagrama :D), a od naszego hostelu do plaży jest rzut beretem, to przemknięcie tam w sukience nie będzie niczym nadzwyczajnym. Jak się okazało – było i biję się w pierś, bo mimo bliskości plaży i nadmorskiego kurortu, sukienka wciąż budziła sensację. Cóż, musiałam po prostu wrócić do hostelu i się przebrać… A co z opalaniem w bikini? Gdy weszłyśmy na plażę nie spotkałyśmy nikogo w stroju kąpielowym, za to wielu plażujących Jordańczyków z całymi rodzinami i grupki mężczyzn siedzących na promenadzie. Szczerze wątpiłam, że uda nam się pokąpać… Nadzieja wróciła na samym końcu plaży, gdzie było już sporo turystów i kobiet, które bez krępacji spacerowały w kusych strojach wzdłuż brzegu. Długo się oswajałam, ale w końcu udało mi się przemóc. Zdjęłam ubranie i po kilku sekundach byłam już w wodzie po szyję.

IMG_4575 (Copy)Z czasem jednak wokół nas zrobiło się kilka męskich grupek, a niektórzy, po wcześniejszych naradach w gronie kolegów, podchodzili, żeby się z nami zapoznać. Jeśli więc ktoś nie lubi przekłuwać uwagi, to bikini w Jordanii nie jet najlepszym pomysłem, a przynajmniej w Aqabie. I mimo że do „wstydziochów” nie należę, to tym razem naprawdę czułam się skrępowana… Co ciekawe największe zainteresowanie budziłyśmy u nastolatków i chłopców, nieco rzadziej u mężczyzn w naszym wieku, albo po prostu ta pierwsza grupa była bardziej bezpośrednia w wyrażaniu swojego zainteresowania. Nawet policjanci pilnujący Amfiteatru w Ammanie zaproponowali nam prywatne oprowadzenie i pokazanie „ukrytych tajemnic budowli”… Nie żebym myślała, że mają złe intencje, ale chyba byłam już spaczona tymi wszystkim zaczepkami. Sytuacja diametralnie poprawiła się, gdy dojechał mój kuzyn z dziewczyną, bo zaczepek było znacznie mniej, a właściwie prawie wcale. Niemniej w Wadi Rum znaleźli się tacy, którzy pół żartem pół serio, chcieli odkupić nas od Łukasza za kilkadziesiąt wielbłądów.

554A3223 (Copy)Po powrocie kolega opowiedział mi historię znajomego znajomej, który niby dla żartu przehandlował w Jordanii żonę właśnie za wielbłądy. Podobno rano kobiety nie było, a na dworze stały trzy garbate zwierzęta. Brzmi abstrakcyjnie i być może ta historia wcale się nie wydarzyła, niemniej pamiętajcie, żeby z tymi żartami, to jednak uważać, bo różne rzeczy dzieją się na świecie… Z kolei gdy w Madbie Kasia zapytała sklepikarza o drogę, to zignorował ją, wyszedł ze sklepu i od razu podszedł do Łukasza – nie chciał rozmawiać z kobietą… Całe szczęście miałyśmy tylko jedną taką sytuację.

Jaka jest więc rada dla kobiet podróżujących po Jordanii? Nie ma złotego środka, bo tak naprawdę, nawet w długich spodniach i kapturach zza których wystają tylko oczy i nos byłyśmy atrakcją, już z samego faktu bycia białą kobietą. Niemniej zakryte nogi i ramiona budzą mniejsze zainteresowanie. Warto dodać, że kobiety również bacznie nas obserwowały, ale robiły to znacznie mniej ostentacyjnie. Jedynie w Petrze mam wrażenie, że każdy chodził jak chciał i nikt nie zwracał na to większej uwagi, ale tam każdego dnia przewijają się tysiące turystów… Gdy więc założyłam długą sukienkę z odkrytymi ramionami, nikt nie zwracał na to uwagi. A jak reagować na mniej lub bardziej bezpośrednie zaczepki? Grzeczne, aczkolwiek stanowcze odmawianie lub ignorowanie powinny wystarczyć. Podobno dobrą metodą może być pokazanie pseudo obrączki lub po prostu udawanie, że ma się męża i dzieci, ale tego nie próbowałam. :) Jeśli natomiast kobieta podróżuje w parze lub w grupie, gdzie jest chociażby jeden mężczyzna, nie powinna się obawiać. Zanim dołączył do nas Łukasz, to w hostelu poznałyśmy Czecha, z którym wybrałyśmy się na stację autobusową i przez całą drogę miałyśmy święty spokój od zaczepek – także to też jest jakaś opcja.

554A2873Ale żeby nie było, że tylko narzekam… :D Poza opisanymi sytuacjami Jordańczycy są bardzo uprzejmi i przyjaźnie nastawieni. Wszyscy mężczyźni do których to my zwracałyśmy się z prośbą, byli pomoc i bardzo mili. Jeden pan np. zapytany, co dobrego je – pomógł nam zamówić to samo. Kierowca busa czekał specjalnie na nas, bo wcześniej wspomniałyśmy, że prawdopodobnie pojawimy się na danym kursie. Takich sytuacji było znacznie więcej, tyle że, jak to w naturze ludzkiej bywa, te mniej przyjemne zawsze budzą większe emocje. Podsumowując – czy kobiety samotnie podróżujące po Jordanii powinny się bać? W moim odczuciu NIE! Ale powinny mieć świadomość, czego mogą się tam spodziewać, chociażby po to, by przygotować odpowiednią garderobę, czy załatwić fikcyjną sobie obrączkę ;) Dajcie znać jakie są Wasze odczucia w tej kwestii. Być może macie zupełnie inne doświadczenia po pobycie w Jordanii? Chętnie je poznam!