IMG_0166

Wioska smerfów, haszyszu i drzwi do raju – czyli Chefchaouen we wszystkich odcieniach błękitu

UWAGA!
Obejrzenie tego wpisu, przez osoby nielubiące koloru niebieskiego, grozi ślepotą lub trwałym kalectwem.

Przed przeczytaniem zapoznaj się z treścią powyższego ostrzeżenia bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każde zdjęcie niewłaściwie oglądane zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

Są na ziemi takie miejsca, o których nie warto się zbyt długo rozpisywać, bo trzeba je po prostu zobaczyć i tak też jest w przypadku niebieskiego oblicza Maroka, czyli Chefchaouen. To malownicze miasteczko położone w górach Rif zachwyciło nas od pierwszego wejrzenia. Medyna pomalowana we wszystkich odcieniach błękitu robi niesamowite wrażenie. Co roku wszyscy mieszkańcy pokrywają swoje domostwa coraz to grubszą warstwą farby. Przekonajcie się sami…

IMG_0142wybrane szawszawan11 (Copy)IMG_0169 (Copy) wybrane szawszawan16 (Copy)IMG_0177wybrane szawszawan10 (Copy)Niebieski był także nasz Riad, do którego jakimś cudem udało nam się trafić po kilkudziesięciu minutach błądzenia… Nie było łatwo nawet z mapą, bo większość ulic podpisana była tak… :)

DSC_0701Właściciel okazał się niesamowicie miłym i pomocnym człowiekiem, co w pełni wynagrodziło nam trudy poszukiwań. Nauczył nas jak parzyć prawdziwą marokańską herbatę, udzielił kilku praktycznych wskazówek odnośnie zwiedzania miasteczka i zaprezentował wszystkie uroki swojego lokum. Nic więc dziwnego, że na Booking.com ma ocenę 8,6 – my także z czystym sercem polecamy!

DSC_0783 DSC_0792 IMG_0118Oprócz tego, że na każdym rogu można spotkać odpoczywające w słońcu koty i grające w kulki dzieciaki, nie brakuje także „haszyszowych nagabywaczy”. Chefchaouen stanowi bowiem centrum regionu plantacji marihuany. W większości uliczek można usłyszeć jednoznaczne nawoływania, więc jeśli zauważycie, że ktoś nuci pod nosem hasz hasz, to wcale nie ma na myśli refrenu The Pussycat Dolls, tylko ewidentnie chce Wam coś zaoferować… W Chefchaouen każdy jest Twoim przyjacielem, od zakapiora w ciemnej bramie, po starszą, uśmiechniętą panią, z talerzem happy cookies. Jeśli powiesz, że i bez ciasteczek jesteś happy, to usłyszysz, że możesz być jeszcze bardziej, bo mają one różną moc, od tych „ha ha”, aż po „ha ha ha ha…”. Amatorzy haszyszowych wrażeń mogą być jednak rozczarowani, bo jak to w Maroku bywa, oszustów nie brakuje, a składanie reklamacji w tym kraju nie istnieje…

IMG_0173IMG_0254wybrane szawszawan19 (Copy)IMG_0257wybrane szawszawan1 (Copy)DSC01961 (Copy)wybrane szawszawan9 (Copy) DSC01968 (Copy)wybrane szawszawan21 (Copy)IMG_0099wybrane szawszawan8 (Copy) IMG_0263wybrane szawszawan17 (Copy)Znalazł się też albo jakiś nonkonformista, albo daltonista :) Ewentualnie farby mieszał po ciemku…

IMG_0236

Uwagę przykuwają także oryginalne drzwi.  Nowe, stare, duże, czy małe, ale zawsze w tych samych odcieniach…

wybrane szawszawan (Copy) wybrane szawszawan2 (Copy)

DSC_0742 (Copy)wybrane szawszawan3 (Copy) wybrane szawszawan5 (Copy)IMG_0166 (Copy) wybrane szawszawan13 (Copy) wybrane szawszawan20 (Copy)Poza medyną, mimo że nie jest już aż tak niebiesko, to równie uroczo. Nawet cmentarz wpisuje się w kolorystykę miasteczka.

IMG_0071 IMG_0075Kazba, w której dawniej mieściło się więzienie, cieszy oczy zielonym dziedzińcem pełnym cytrusów, palm i drzew figowym, natomiast z wież rozpościera się piękny widok na góry… Spacer po tej małej fortecy, to doskonały sposób na ucieczkę od zgiełku medyny i chwilę odpoczynku w cieniu palm.

IMG_0095 IMG_0268 IMG_0273 IMG_0275 IMG_0285 IMG_0292DSC_0765Bardzo dobrze wspominam też śniadanie zjedzone w okolicach Kazby. Oprócz tego, że za kilka złotych najedliśmy się po uszy, to wygrałam całą godzinę <3 Jak? Zapomniałam o przestawieniu zegarka na lokalny czas…  Brawo ja :)

DSC02058 (Copy)Jednak nie ma tego złego, bo tym sposobem mieliśmy okazję zobaczyć, gdzie lokalne knajpki zaopatrują się w świeżą miętę do herbaty… Otóż wczesnym rankiem roznoszą ją na swoich plecach takie oto babuszki.

DSC02057 (Copy)Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie wybrali się na wycieczkę w góry, zwłaszcza, że dzień wcześniej widzieliśmy mężczyznę wspinającego się o zmroku na stromy szczyt. Droga jednak okazała się na tyle ciężka i nieprzystosowana do wspinaczki, że nie dane nam było przekonanie się, czy gdzieś na górze kryje się jakaś nielegalna plantacja. Może to i lepiej? Podobno ciekawscy turyści odstraszani są z takich miejsc rzucanymi z gór kamieniami…

DSC02005 (Copy) wybrane szawszawan12 (Copy)Niemniej jednak widoki zapierały dech w piersiach. Wschodzące słońce do połowy oświetlało niebieskie miasteczko i otoczone mgłą szczyty. Chefchaouen budziło się ze snu, wraz z dźwiękiem pierwszych nawoływań do modlitwy, rozbrzmiewających w okolicy górskim echem…

IMG_0217

DSC02015 (Copy) DSC02016 (Copy)IMG_0180My zaś zakochani w tej rajskiej krainie ruszyliśmy w dalszą drogę, do Rabatu. Na dworcu przywitał nas pan z kwitkiem, na którym namazał coś po swojemu, po czym zażądał opłaty za „bilety”. Cóż… musieliśmy uwierzyć na słowo, że dojedziemy do stolicy, bo tabliczka na autobusie nie mówiła nam zbyt wiele…  :)

DSC_0793
cdn.