DSC00645

Dominikana na własną rękę. Ile wydaliśmy i jak zorganizować tanią podróż?

„Czy Dominikana jest droga? Ile wydaliście na wycieczkę? Gdzie szukać tanich biletów?  Jak zorganizować podróż, żeby nie zbankrutować?”

Odkąd wróciliśmy z Dominikany, to właśnie te pytania słyszymy od Was najczęściej. Ten wpis będzie nie tylko odpowiedzią na nie, ale i zbiorem praktycznych porad, dotyczących zwiedzania Dominikany na własną rękę. Jeśli więc nie chcecie przepłacać w biurach podróży i zamiast zamykać się w turystycznych kurortach, wolicie poznać prawdziwą Dominikanę, to zapraszam do lektury…

Gdzie szukać tanich biletów na Dominikanę?
Dominikana nie należy do najtańszych kierunków, ale co jakiś czas w internecie można trafić na fajne promocje. My upolowaliśmy bilety z Barcelony za 700 zł w obie strony, kilka miesięcy przed wyjazdem. Jeśli chcecie być na bieżąco z lotniczymi okazjami, to polecam śledzenie takich stron jak np. Fly4freewww.esky.plFlipo.plMlecznePodróże, czy TanieLoty. Tanie bilety lotnicze na Dominikanę można znaleźć m.in. z Berlina, Londynu, czy właśnie Barcelony. Level i Iberia oferują loty w dobrej cenie, więc warto ich szukać bezpośrednio na stronach przewoźników, albo rozważyć opcję czarterową. Niskie ceny dotyczą oczywiście bagaży podręcznych, ale w kilkudziesięcio litrowym plecaku powinniście się zmieścić bez problemu – nam się udało.

Jak znaleźć tani nocleg na Dominikanie?
Z racji tego, że mamy sporo wskazówek z których korzystamy, temu tematowi poświęciliśmy osobny wpis. Znajdziesz go tutaj –> Jak znaleźć tani nocleg.

Podrzucamy też noclegi, które możemy Wam polecić. Udało nam się trafić na naprawdę fajne promocje na bookingu:
Santo Domingo – Bed and Breakfast (tanio i schludnie, jednak kawałek od centrum)
Las Terrenas – House Jardin Del Caribe (przepiękne kolorowe wnętrza z lodówką i TV, duży taras, przemiła właścicielka, kawałek do centrum i bardzo dobre ceny)
HOTEL JARDIN
Hostel Punta Cana (bardzo pomocny właściciel Joshe, dobre śniadanka, basen przy hostelu, blisko plaży i centrum)

Transport na Dominikanie
Najtańszy transport na Dominikanie, to taki, z którego korzystają mieszkańcy. Najczęściej są to guagua, czyli niepozorne busiki, które w środku mogą zmieścić nawet kilkadziesiąt osób. Jeżdżą niemal z każdej miejscowości i trzeba tylko zapytać lokalsów, gdzie i o której się zatrzymują.

DSC00768 (Copy)
Warto mieć wyliczoną kwotę i jeśli nie zna się ceny, to podpatrywać ile płacą mieszkańcy, bo ze stawkami dla turystów może być różnie… Za przejazd płaci się po dotarciu na miejsce. Polecam metodę –> zobacz ile płacą Dominikańczycy –> odlicz tę samą kwotę –> po dojechaniu wręcz pieniądze kierowcy –> wysiądź na pewniaka, zanim będzie próbował Cię naciągnąć. Za żaden transport nigdy nie zapłaciliśmy więcej, niż kilka/kilkanaście dolarów, w zależności od odległości. Przy dłuższych trasach, jak np. Las Terrenas – Santo Domingo, korzystaliśmy z międzymiastowych autobusów (400 peso/osoba, godziny odjazdu: 5, 7, 9, 11, 14, 15.30).

DSC_1587 (Copy)Z Santo Domingo na lotnisko w Punta Canie pojechaliśmy Bavaro Expressem, również za 400 peso. Godziny odjazdu, to 7, 9, 11, 13, 15 i 16, a droga trwa około 3 godziny. Popularnym środkiem transportu na Dominikanie są także tzw. motokoncie, czyli motorki prowadzone zazwyczaj przez Haitańczyków. Jednak wcale nie należą do najtańszych. Za dystans kilku kilometrów płaci się około 5-10 dolarów. Jeśli chcecie się targować, miejcie ze sobą drobne, bo może być ciężko z wydaniem reszty. Stawkę należy ustalić z góry, żeby potem nie dać się naciągnąć. Gdy kierowcy motorków widzą turystów, z daleka krzyczą „moto, moto” lub po prostu podjeżdżają i proponują podwózkę.

DSC00515 (Copy)Taksówki kosztują kilkadziesiąt dolarów za kilkanaście kilometrów, więc jeśli już się na nie decydować, to najlepiej w kilka osób, bo dla dwójki wychodzą dość drogo… Jeśli będziecie brać udział w wycieczkach zorganizowanych, możecie to wykorzystać jako okazję do zmiany lokalizacji. My w ten sposób dostaliśmy się z Bavaro na Samanę, zostając tam po całodniowej wycieczce z Travelservice.

Gdzie tanio i dobrze zjeść na Dominikanie?
– zależność jest bardzo prosta… Im więcej lokalsów w danej restauracji, tym mniejsze ceny. Im więcej turystów tym drożej. My zazwyczaj stołujemy się z miejscowymi i nie dość, że smacznie i tanio, to mamy gwarancję jakości. W tych turystycznych knajpach może być różnie.

DSC_0766 (Copy)- kolejna rzecz o której trzeba pamiętać, to ukryte koszty… W wielu restauracjach do końcowego rachunku oprócz 18% podatku, dolicza się 10% za serwis… Ta informacja zazwyczaj podana jest w menu, dlatego trzeba się liczyć z prawie trzydziestoprocentową dopłatą…
– warto czasem ominąć ścisłe centrum gastronomiczne i rozejrzeć się za czymś w pobliskiej okolicy. Im dalej od plaży, czy centrum, tym rozsądniejsze ceny.
– w przypadku tzw. handlu obnośnego, zwłaszcza tego na plaży, trzeba się targować! Niektórzy potrafią kupić kokosa za 7$, podczas gdy inni mają go za dolara…

DSC00726 (Copy)Gorzej jeśli ktoś nie zna hiszpańskiego, ale czasem po prostu wystarczy pokazać jakąś kwotę, zapewniając, że mamy tylko tyle. Dominikańczycy zazwyczaj wolą sprzedać coś taniej, niż nie sprzedać wcale… Warto tutaj odróżniać wspieranie lokalnej turystyki od naciągactwa „białych”.

Jaką walutę zabrać na Dominikanę?
Dominikańskie peso lub dolary amerykańskie, raczej nie euro. W większości miejsc nie było problemu z płaceniem dolarami, jednak kurs był bardzo zróżnicowany i warto najpierw o niego dopytać. W większych sklepach przy kasach jest informacja o przeliczniku walut. Jeśli gdzieś był wyjątkowo korzystny płaciliśmy dolarami, a resztę otrzymywaliśmy w peso, omijają tym samym kantor. Wcześniej zawsze upewnialiśmy się ile powinniśmy dostać. Nie ma reguły, która waluta jest bardziej opłacalna, bo wszystko zależy od danej ceny i jej zaokrągleń. Najmniej korzystny kurs na dolara spotkaliśmy w autobusach i guagua, ponieważ kierowca ustalił go sam, twierdząc, że lepsze ceny to możemy mieć, ale w kantorze. Podsumowując, w mniejszych miejscowościach, czy na targu, lepiej płacić jest peso, bo Dominikańczycy nie zawsze korzystnie przeliczają dolara lub mają problem z poprawnym wydaniem reszty.

DSC00523 (Copy)

No i na koniec porozmawiajmy o naszych wydatkach… :)
Podsumowując nasze wydatki, które dość szczegółowo i systematycznie spisywaliśmy, mając na uwadze, że często o nie pytacie, za 10 dniowy pobyt na Dominikanie wydaliśmy po około 2000 tysiące złotych od osoby. Nie licząc wycieczek fakultatywnych i biletów, które upolowaliśmy dużo wcześniej. Biorąc pod uwagę pytania niektórych osób spotkanych na Dominikanie, w stylu „A Wam udało się zmieścić w 14 tysiącach za wycieczkę?” myślę, że wydaliśmy naprawdę mało i to bez większych oszczędności, a jedynie dzięki zasadom, o których pisaliśmy.

Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Wam upolowania tanich biletów i owocnego planowania podróży! W razie pytań – służymy pomocą! :)